deviant art

Deviant Login Shop
 Join deviantART for FREE Take the Tour
[x]
more ▶

Featured in Groups:

Details

April 20, 2011
Link
Thumb

Statistics

Comments: 51
Favourites: 0
Views: 185 (0 today)
[x]
Parę moich przemyśleń na temat stanu w jaki znajduję się wciąż i wciąż i pewnie będę wciąż w przyszłości.

Przed odkryciem internetu moimi jedynymi rozrywkami, były przeszukiwanie licznych książek i serii czasopism w poszukiwaniu interesujących ciekawostek z różnych dziedzin wiedzy. Gdy już dostałem Internet, robiłem to samo z encyklopediami. Wejście na chat? Forum? Udzielanie komentarzy (nawet pomimo tego, że takie rozwiązanie w tamtych czasach było rzadkością) pod artykułami? Zapomnij! Niby co ja tam mam napisać? I jeszcze potem stanąć twarzą w twarz z odpowiedzią...

Tworzenie konta na jakimkolwiek serwisie społecznościowym było dla mnie poza granicami mego umysłu. Pewnym pierwszym krokiem w tym kierunku, był fakt, że nie zawsze znajdowałem odpowiedź na dręczące mnie pytanie, więc zaryzykowałem pisanie go na jakieś grupie w Usenecie. To chyba jedyny moment gdy się odezwałem do ludzi w tamtych czasach. Założenie konta na dA było rozważane przeze mnie przez miesiąc i zostało zrobione ze strachem. Strachem iż mogę zostać zmuszony do jego zamknięcia (pierwsza rzecz o jakiej czytałem w regulaminie zakładania konta — możliwość jego usunięcia), z powodu braku jakiegokolwiek doświadczenia w dziedzinie kontaktów międzyludzkich, poza tymi wyniesionymi z podręczników od biologi.

W pewnym sensie rozpoczęcie uczestniczenia w wymianie komentarzy sprawiło, że poczułem się lepiej. Nie spodziewałem się jakiejkolwiek odpowiedzi na moje działania. Lecz je dostawałem. Pokrótce zrozumiałem o czym mówili socjolodzy, gdy wspominali, że w Internecie jesteśmy widziani przez pryzmat naszych umiejętności, wartości i przekonań, a nie przez własne ciała. Nikt nie wspomni o brzydkiej cerze, "niemodnym" doborze ubrań, otyłości, braku zębów, seplenieniu, dziwnych zainteresowaniach, niewłaściwej muzyki, wady anatomicznej. Tu odkrywam wyłącznie ludzkie umysły, więc doznania są bardziej szczere, mniej uwarunkowane stereotypami. Innymi słowami mam kontakt bezpośrednio z duszą .Tylko dlaczego tak mi po tym wszystkim brakuje także ciała? Albo głosu?

Mój cały kontakt ze światem to gadające litery. Tak to można określić tę wymianę komentarzy. Wiem, że w teorii za nimi znajdują się ludzie, ale ja nikogo nie widzę. Nie czuję kontaktu. To chyba wyjaśnia czemu to dochodzi u mnie do zamiany jednego zestawu avatarów w inny. Zauważyłem, że nie mam już praktycznie żadnych rozmów z pierwszym zestawem jaki poznałem na dA. Drugi zestaw już prawie że zanika, gdy poznałem trzeci. Jeżeli pojawi się czwarty, to drugi przejdzie do historii, a trzeci...nie wiem co się stanie. Nie cierpię tego, chciałbym by ludzie nie znikali w przeszłości, ale najwyraźniej jestem na to skazany. Skazany nie tylko z tego powodu...

Najwyraźniej okres, w którym człowiek znajduje parę, dawno minął w moim przypadku. Ilekroć poznaję kogoś płci żeńskiej w Internecie, albo wśród nowej grupy dziekańskiej, to okazuje się, że ma już jedną. Oznacza to, że nie powinienem nawet szukać, bo nigdy nie dostanę żadnej. Cały świat już ma parę, a ja jako jedyny nie. Szukanie wolnej osoby mija się z celem, bo po prostu takiej nie ma. Mogę za to cieszyć się ze szczęścia innej pary, bo chyba byłbym strasznym samolubem, gdybym próbował zabrać jedną osobę dla siebie. Wtedy druga była by tak samo samotna jak ja. Że nie wspomnę o tym, że nie miałaby dobrych uczuć w stosunku do mnie po takim uczynku. To po prostu nie fair, więc tego nie robię. Jeżeli już jestem skazany na wieki na nie posiadanie partnerki, to chociaż nie będę tego robił innym. To czasem boli, ale cóż poradzić...

Mógłbym niby spróbować skorzystać z serwisów randkowych, ale to nie wydaje mi się dobrym pomysłem. Może i bym znalazł kogoś, w końcu takie serwisy są dla osób bez pary. Ale moje szczęście jest z rodzaju tych, co to sprawiają, że ktoś dla mnie znajduje się po drugie stronie Polski. Albo świata. A ja nie mogę sobie pozwolić na jazdę gdziekolwiek częściej niż raz na rok, więc taka znajomość skończyła by się znowu na wymianie gadających liter. Znowu to samo.

Mam papugę. Jedyne stworzenie jakie widzę codziennie, i do którego mogę porozmawiać o dowolnej chwili. Trochę mi to pomaga. Oczywiście muszę pamiętać, by używać jej systemu społecznościowego nie ludzkiego. Kontaktować się tak jak to robią papugi. Między innymi to oznacza, że nie mogę się przytulić. I jak dotąd nie usłyszałem od niej czegokolwiek po polsku, choć słychać że się stara. Nie wiem tylko czemu woli wnętrze swojej klatki od wylatywania na zewnątrz. Mogę zostawić ją otwartą we wszystkich punktach, a ona i tak nie wyleci.

Jestem zwierzęciem, ukierunkowanym genetycznie na zawieranie kontaktów z przedstawicielami swojego gatunku. W tym celu mam zestaw hormonów, które każą mi ich poszukiwać i które każą mi się czuć źle gdy do tego nie dochodzi. Ale jestem też człowiekiem i mogę sam decydować o swoim losie i nie muszę słuchać swojego ciała. Czasami to boli i to mocno. Czasami nie mogę przestać patrzeć na puste miejsce w moim pokoju. Czasami godziny mi się dłużą, bo nie mam co robić. Czasami nie jestem w stanie słuchać mojej muzyki, bo ludzkie głosy przysparzają mi ból. Czasami budzę się w nocy z płaczem. Czasami zastanawiam się nad przyszłością. Czasami słyszę tego małego dzieciaka na dnie mego umysłu co to krzyczy "Towarzystwa!!!" i płacze. Pieprzony babsztyl, nie rozumie, że tak ma być! Los każe mi być sam, bez względu na to jak bardzo to boli. Muszę kiedyś poszukać w aptece, czy jest coś, co by usunęło te nadmiarowe hormony z mojego krwiobiegu. Bo przecie standardowe podejście nigdy nie będzie w zasięgu moich rąk.

Nie rozumiem Simów. Po co im ten wskaźnik towarzystwa? Czemu tak bardzo narzekają, gdy jest czerwony? I czemu nie mogą iść do pracy, czy robić tak potrzebnych im rzeczy jak na przykład ćwiczenie kondycji, logiki, gotowania, etc.? W końcu zaczynałem robić rodziny z dwoma osobami, bo wtedy mogłem się pozbyć tych wrzeszczących dymków z ikoną dwóch głów. Trochę pogadali i wracali do pracy. Mogłem kontynuować grę. Lecz potem odkrywałem, że autorzy nie wsadzili tylko jednej irytującej rzeczy do swojej gry. Drugą była "wymagane X przyjaciół do awansu". Po kiego grzyba im to potrzebne? Ja tak żyje cały czas i... nie narzekam

Mam komórkę, bo mama każe mi ją posiadać. Na wszelki wypadek, by mogła się ze mną skontaktować i robi to codziennie. Lubię jej głos. Tylko czasami mi szkoda, że w telefonie nie pojawia się coś więcej niż "Mama dzwoni". Oprócz spamu, ale jego nie da się lubić. Najgorsze w tym, że sieć komórkowa nie może utrzymywać mojego numeru bez doładowywania. Oprócz poziomu impulsów, muszę także doładowywać czas. I marnuję przez to pieniądze. Mam chyba aktualnie ponad 100 złotych na koncie i żadnego sposobu, by je zamienić na żywą gotówkę. Przynajmniej mogę je zmarnować na Internet, gdy mi nagle zabraknie dostępu z mojego komputera. Ale nawet to nie chce zużyć środków na koncie na tyle, by był sens w tych doładowywaniach. I ciągle mi oferują darmowe minuty i smsy. Na co?

Założyłem dawno temu konto na GG. Myślałem, że się przyda. Ostatnio włączam go od czasu do czasu, ale najwyraźniej w złych momentach, bo ten milczy jak zaklęty. O koncie na Skype dawno zapomniałem, nawet już go nie instalowałem gdy odświeżałem system. Zastanawiam się czy to samo zrobić z GG. Bo nie wiem czy warto mieć program jedynie zajmujący miejsce na dysku. Poza tym chyba natknę się tam już tylko na losowe dzieci Neo i kolejnych spamerów. Nie wiem...

Czasami się zastanawiam, co by było, gdybym znalazł osobę, którą szukam. Taką dla mnie właściwą. Chyba nie byłbym w stanie dać jej wolnego czasu, bo bym ciągle ją zagadywał. Nie miałaby możliwości zostania sam na sam, bo byłbym wszędzie. Byłbym wstrętny i pewnie doprowadził ją do załamania nerwowego. Lata samotności kazały by mi wysysać z tego związku wszystko co się da, i pewnie bez zahamowań. Nie...nie mogę tego zrobić nikomu. Nie mogę kazać człowiekowi cierpieć z mojego powodu. To było by chamskie i samolubne. Kolejny powód dla którego nie powinienem szukać pary.



Oto Felix. Od 22-u lat sam w domu. 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Bez przerw świątecznych...
Add a Comment:
 
:iconfigunaye:
Z tego co tu czytam, to widze, ze wiele osob ma podobne problemy. Ja nie moge sie wyrozniac, tez mam podobny problem. Dziwne, ze jesli wszyscy tu tak narzekaja, to dlaczego ja nie znam nikogo takiego w realu? Hmmm?

Tak to jest, jak ktos jest geekiem/nerdem. Jestesmy po prostu odtraceni od innych *zbyt normalnych* ludzi. Ale kiedus nam za to podzekują. Nie poddawaj sie i rob swoje.
Reply
:iconfelix-leg:
Och, ja swojego "kujonowstwa" nie ukrywam :D. Bo pomaga "przeżynać" się przez podręczniki jak przez masło :excited:. Wszystko czego żałuję to właśnie tego, że nie ma podręcznika do zawierania kontaktów. Taki, co by opisywał wszystko jasno i precyzyjnie i bez niedomówień. Innymi słowy: jeżeli są książki o fizyce kwantowej, to czemu nie ma takiej o spotykaniu ludzi? Moim zdaniem nikt nie mówi o sztuce towarzyskiej, bo wszyscy zakładają, że ludzie "o tym wiedzą" i nie mogą sobie wyobrazić jak można nie wiedzieć :sarcasm:. Co mnie akurat wkurza: wysłaliśmy człowieka na Księżyc, a nie potrafimy wysłać człowiekowi zwykłej porady jak spotkać drugiego człowieka. I gdzie tu sens?
Reply
:iconfigunaye:
Dokładnie... :(
Reply
:iconinky-blackfire:
~Inky-BlackFire Apr 21, 2011  Hobbyist Traditional Artist
Trochę rozumiem z czym masz do czynienia. Sama jestem strasznie aspołeczna i zagajenie rozmowy z kimś kogo ledwie znam, albo wcale, jest dla mnie pomysłem karkołomnym. W internecie jest lepiej i łatwiej, bo znika ta bariera nieśmiałości, krępacji. Ale w pewnej chwili człowiekowi czegoś zaczyna brakować. To zupełnie co innego, gdy można z przyjacielem czy partnerem pójść na spacer, posiedzieć w lesie. Cokolwiek. Chociażby usta otworzyć, by przypomnieć sobie mechanizm mówienia. Bo w moim przypadku on już zanika... Hyyyh.

No ale mówi się, że każda potwora znajdzie swego amatora. Kiedyś na pewno, Mat. :)
No bo ileż możemy być w cieniu?
Reply
:iconfelix-leg:
No bo ileż możemy być w cieniu?
Ja już jestem w cieniu zdecydowanie zbyt długo. Aż zaczyna mnie to mdlić :puke:

Chwila moment...to w takim razie co cię łączy z =IllegalHamster? Bo mi się wydawało, że się znacie w realu (chyba, że znowu coś pomieszałem) :confused:
Reply
:iconinky-blackfire:
~Inky-BlackFire Apr 21, 2011  Hobbyist Traditional Artist
Kto powiedział, że nieśmiałość nie może życia zatruć, nie? .__.

Z chomisiem? Łączy mnie numer telefonu, gg i dA. Oraz kraj, w którym żyjemy. Szkoda, że niemal na dwóch jego końcach. ;__; Chciałabym znać ją w realu.
Znaczy tak: nie jestem zupełnie samotna tutaj i mam kilka osób z którymi mogę i lubię spędzać czas. Mniemam, że z wzajemnością. Ale teraz z większością straciłam stały kontakt, oni mi gdzieś uciekli. Mam całe masy kolegów i koleżanek szkolnych a jeszcze większe masy na dA. Ale to dalej za mało. Czegoś brakuje.
Reply
:iconfelix-leg:
No ja akurat właśnie mam nadzieję nie skończyć w taki sposób jak ty z Chomikiem (bez urazy). Wolałbym raczej znaleźć kogoś, kogo mógłbym przytulić osobiście :paranoid:. A więc na miejscu :shrug:

Czyli jednak kogoś się poznało? W takim razie możesz mi pomóc. Pomimo tego, że teraz gdzieś pouciekali, to jednak oznacza, żeś jakoś ich zdobyła na pierwszym miejscu. I choćby ta metoda miała tylko 1% skuteczności, to i tak to będzie o 1% więcej niż miałem dotychczas. Bo ja absolutnie nie mam pojęcia jak się rozmawia z drugim człowiekiem, a konkretnie to jak się to rozpoczyna. Przez całe moje życie nie odzywałem się do nikogo nie z mojej rodziny :blush:.
Reply
:iconinky-blackfire:
~Inky-BlackFire Apr 21, 2011  Hobbyist Traditional Artist
*przepraszam, nie wszyscy, tylko większość. Dwie osoby podobne są tutaj na miejscu i chwała im za to!
Z tym, że znam je od małego. I nie pamiętam nawet jak to się stało, że z nimi rozmawiam. No nie wiem i już. Chciałabym wiedzieć.
Reply
:iconinky-blackfire:
~Inky-BlackFire Apr 21, 2011  Hobbyist Traditional Artist
Nie myśl, że ja bym nie wolała. Tylko mam takie szczęście, że wszyscy ludzie podobni do mnie mieszkają za górami za lasami. :|

Heheee, dobre pytanie to: jak ja to zrobiłam. Trafiłam jako przestraszone stworzonko do pierwszej klasy podstawówki i po prostu jakoś wyszło, że się z nimi dogadałam. A teraz zmiana szkoły, to i się większość znajomości sypła. .__.
Fajnie by było umieć to powtórzyć, do tego może dla odmiany z jakimś chłopakiem. Ale hm... jeśli nawet to był wrodzony dar, to zamarł. Nie mam pojęcia jak rozmawiać z ludźmi i podejrzewam, że oni odbierają mnie po prostu jako nudną.
Najlepiej gadać do kogoś, kto ma podobne zainteresowania. Tylko co z tego, kurdesz? Skąd mam wiedzieć, kto je ma, skoro z nim nie porozmawiam? Błędne koło. A przecież nie będę chodzić i każdego zaczepiać ,,cześć, lubisz może fantastykę?".
Reply
:iconfelix-leg:
Ja podejrzewam, że mam podobne "szczęście" :paranoid:.
,,cześć, lubisz może fantastykę?"

Można by jeszcze spróbować zrobić z tego hasło na koszulkę :#1:. Ludziska zaakceptowały to rozwiązanie masowo :D. Tylko ja akurat zmienię "fantastykę" na "smoki i sci-fi" ;P
Reply
Add a Comment: