deviant art

Deviant Login Shop  Join deviantART for FREE Take the Tour
[x]
more ▶

Featured in Groups:

Details

March 28, 2011
Link
Thumb

Statistics

Comments: 11
Favourites: 0
Views: 80 (0 today)
[x]
Jak wspominałem w poprzednim jurnalu w dniach 25-27 marca byłem na tym konwencie poznańskim. Wrażeń jakich doznałem jest dość sporo i obawiam się, że nie starczy mi w tym żurku miejsca by ich opisać wszystkich :phew:. Mimo to jednak coś spróbuję :#1:

****** Pociąg
Gdy mijałem stację Warszawa Zachodnia, to nagle dotarła do mnie myśl: Człowieku, i co żeś uczynił? Cały miesiąc kombinowałem nad tym, by ten wyjazd doszedł do skutku. Wszelkimi możliwymi metodami dyplomacji próbowałem przekonać rodziców, że nie potrzebuję trzech dych i że absolutnie nie mam żadnych wątpliwości co do tego, że chcę być tam niż w domu. Więc gdy już znalazłem się we wspomnianym wcześniej momencie, to poczułem, że mijam punkt bez powrotu i oto żem dostał com chciał. Dopiero teraz zacząłem się bać :fear:.

Przede wszystkim to bałem się, że mnie nie poznają. Bo na cały Pyrkon zostałem zaproszony przez ekipę #draconisArt i to razem z nimi miałem spędzić ten czas na konwencie. Tyle że jedynymi "twarzami" jakie znałem to awatarki :O_o:. I vice versa. Niby zdjęcie dostałem, ale i tak musiałbym potem znaleźć choć jedną z tych twarzy w tym tłumie który, gdy go zobaczyłem na peronie w Poznaniu, wydawał się taki do siebie podobny, ludzie identyczni i żadnego punktu zaczepienia. Toteż poczułem ogromną ulgę, gdy podszedł do mnie ~Kenahi i spytał "To ty jesteś Mat?" :phew: (jakby kto pytał: takiego nicku używam na forach). Myślałem, że zostałem rozpoznany przez tą głupowatą planszę co ze sobą przyniosłem, a tym czasem to był mój [————] plecak (Uprasza się wszystkie osoby, które wiedzą co się znajduje pod cenzurą o nie odkrywanie jej. Poza tym i tak ten plecak zepsułem w drodze powrotnej >_>). Chwilę potem jak już przepchaliśmy się przez tunel (w którym ktoś specjalnie dla nas zmniejszył światło do tak gdzieś około 2½ osoby szerokości :sarcasticclap:), zobaczyłem kto się kryje pod :iconricsimane:,:iconraf-erem:,Laserem,:iconred-izak:,:iconperteks:, i jeszcze paroma innymi, których zapomniałem zapytać o personalia (Cholender, muszę w końcu się nauczyć tej formułki grzecznościowej "z kim mam przyjemność się widzieć?" :doh:). Toteż nie wiem, czy widziałem się na przykład z ~Thaxllssillya oraz z ~1993Mariola, którzy ponoć też byli :paranoid:.

****** Kwaterunek
Swój bilecik kupiłem już w Warszawie, toteż byłem zadowolony, że nie musiałem się wciskać do tej kolejki w budynku MTP :aww:. Lecz niedługo po tym pożałowałem tego, bo pyrkonowicze na miejscu dostawali oprócz biletu także swego rodzaju "zestaw przetrwania", czyli spis wszystkich atrakcji. Jako jedyny prawdopodobnie na konwencie nie wiedziałem co gdzie się dzieje, więc możecie sobie teraz wyobrazić moje zagubienie :iconwolfkinns:. Później jakoś to dostałem, ale i tak do tego momentu przegapiłem parę prelekcji :explosion:. Ok, ale miałem mówić o kwaterunku (gdzie to ja podziałem swój tekst?). W drodze do niego zagadałem trochę do ~RicSimane i *Red-IzaK przedstawiając między innymi rozwinięcie skrótu M.A.T. (Hej! Udało się wam go w końcu powtórzyć? :evillaugh:). Sam kwaterunek (będący szkołą), był całkiem ładnie oblegany. Dość powiedzieć, że te krzaczki, doniczki, i w ogóle ten mały ogródek przed wejściem nie wyglądały najlepiej po tym jak nam w końcu otworzyli drzwi :ohnoes:. W międzyczasie każdy z nas wymyślał najróżniejsze sposoby na przedostanie się do noclegu (wliczając w to podkop na trzecie piętro, pertraktacje z Zeusem, zmadgajweryzowanie działa z naszych plecaków, podszycie się pod ochronę, rozgłoszenie plotki o bombie pod szkołą i wiele innych). Mimo wszystko udało się zdobyć własną salę dla zespołu Draconisa i Adiuny, więc perspektywa spania na korytarzu odeszła w siną dal :excited:.

****** Dzień (wieczór?) pierwszy — piątek
Kwaterunek zjadł sporo czasu, toteż nie odwiedziłem za dużo prelekcji. Właściwie to odwiedziłem tylko jedną :o. Wciąż nie bardzo umiałem się posługiwać tym poradnikiem (gdybym go kupił parę dni temu, to mógłbym go przeczytać na spokojnie w domu), co też wpłynęło na zgubienie paru atrakcji.
Jak przeżyć powstanie robotów?
Prowadzący opowiadali nam jakie istnieją typy robotów i jakie mogą być prawdopodobne metody na obezwładnienie każdego typu, w przypadku gdy dojdzie to "tego apokaliptycznego momentu". Tu dowiedziałem się, że wbrew pozorom nasz najgorszy wróg nie wygląda jak Terminator. To nasz własny dom :omfg:. Konkretnie taki z rodzaju Inteligentnych mieszkań, które to na przykład zgodnie z naszymi upodobaniami regulują temperaturę, okna, włączają naszą ulubioną muzykę itd. Jeżeli twój dom zna cię od podszewki, to módl się byś go nigdy nie rozzłościł…:fear:. Przy okazji, dowiedziałem się o innej ciekawej rzeczy: rozpoznawaniu twarzy. Jeszcze niedawno naukowcy z dużą pewnością siebie twierdzili, że to pieśń przyszłości, a dzisiaj to nawet aparaty fotograficzne mają taką funkcję. Prowadzący powiedział, że taki system po prostu szuka "dwóch czarnych plam na górze i jednej większej na dole i to jest dla niego twarz". Toteż możemy się przed tym bronić domalowując sobie czarne plamki na głowie :D. Takich numerów nie muszą sobie robić murzyni, bo według systemu oni…nie są ludźmi :O_o:. Pewnie kiedyś słyszeliście o tym, że możecie sobie założyć blokadę w komputerze, która zamiast hasła będzie wymagać od was pokazania swojej twarzy. Niestety, z powyższego powodu, nasz rasistowski komputer nie wpuści żadnej osoby o ciemnej karnacji :paranoid:.

Tak gdzieś po 21 w naszej "warowni", zebrało się więcej osób, więc popróbowałem coś tam pogadać :plotting:. Wyszło raczej średnio. Trochę się poprawiło po tym, jak znalazła się nasza "zguba" Little_Devil, której się udało jednak zwiać z pracy :D. Nie umknęło mi uwagi jednak małe kółko rysownicze, które się narodziło wokół Izy i Rica. I dobrze myślicie, swoje pięć groszy też dołożyłem do niego :blush: (szkoda tylko, że mój tusz w podróży się rozlał, więc z moich kreskówkowych tworów były nici T_T). I strasznie miło mi było usłyszeć, że mój rysunek jest "śliczny" :aww:. Ale mi to podniosło dumę… Hola, Felix! A gdzie się podziały twoje śluby abstynencji superbialnej? No już jazda powtarzać twoją codzienną mantrę, Raus, raus! >:[

Przy okazji udało mi się obejrzeć część galerii tworów owej pary na żywo. I chyba zaczynam rozumieć, o co chodzi z tą całą "mistyczną zażyłością" tradycjonalistów i czemu nie tak łatwo przekonują się do przejścia w cyfrową erę. Bo muszę się przyznać w tym momencie do małego oszustwa w firmie Felix-leg i Ołówek Sp. z u.o. Otóż czasami potrafię coś tam stworzyć na papierze, co mi się spodoba na tyle, że zechcę to umieścić w galerii na devie. Oczywiście po skanowaniu trzeba obraz poprawić, ale jeżeli myślicie, że ograniczam się jedynie do regulowania kontrastu, balansu bieli, kolorystyki itp. to jesteście w błędzie. Zawsze dokonuję jakiegoś tuningu, potrafię czasami nawet nieomal od podstaw narysować wszystko jeszcze raz z użyciem cyfrowych narzędzi. Toteż dotąd gdy oglądałem jakiekolwiek rysunki tutaj, to zastanawiałem się w jakim stopniu autor dokonał modyfikacji w swoim rysunku, bo zwyczajnie nie wierzyłem w to, że można robić prace takie a takie zupełnie bez podkręcania. Tymczasem tam zobaczyłem teczki Izy oraz szkolącego się Rica, które wyglądały nieomal tak samo (skanery to słudzy Szatana są!) jak to co widziałem na moim monitorze i nic nie było podkręcone. Szacun…:worship:

Dalszą część dnia (nocy?) spędziłem praktycznie sam, gdyż wszyscy udali się na koncert (nie pamiętam jaki). Wtedy też zobaczyłem, jak bardzo popularny musi być ten konwent, bo kilka razy pod rząd pojawiali się w naszej warowni zbłąkane dusze. Jako że nie byłem jej właścicielem, to nie mogłem nikogo zaprosić, co też żałowałem, ale z drugiej strony istniało widmo strachu (nie, nie to shaolińskie), że moi świeżo poznani znajomi nie będą zadowoleni z tego, że robię z warowni hotel :paranoid:.

W końcu kiedyś przyszedł czas na sen (po 3 w nocy…:sarcasm:). I tu się nie mało zdziwiłem, na zestawy do spania naszej grupy. Okazało się, że tylko ja i dwoje innych mamy dmuchane materace (ta dwójka miała materace z prawdziwego zdarzenia, ja swój zmadgajweryzowałem z plażowej dmuchawki i śpiwora, w dodatku z licznymi problemami technicznymi). Nie wiem czy zamierzają zostać drugim Bear Gryllsem czy jak, ale nie potrafię sobie wyobrazić spania na czymś co ma w przybliżeniu grubość papieru :omg:. Wciąż mam w pamięci spanie na podłodze u babci…:doh:

****** Dzień drugi — sobota
Tutaj działo się najwięcej, jako że nie byłem ograniczony czasowo ani przyjazdem, ani odjazdem pociągu :D. Dzień zaczął się od tego, że "w Poznaniu śnieg pada, ale nie stoi" :giggle:. Obejrzałem też iście genialne rozwiązanie w tamtejszych szkolnych toaletach: goście nieźle wymyślili, by wsadzić do nich papier toaletowy z wielkiej rolki (jak dotąd w życiu nie widziałem szkolnej toalety ze srajtaśmą). Szkoda tylko, że umieścili go na zewnątrz kabin… :sarcasticclap: Poza tym ~Kenahi zaprosił nas na później do Palmiarni, co w tamtym momencie nie wydawało mi się dobrym pomysłem (sam nie wiem czemu) :confused:. No i poświęciłem teraz czas na to, by tym razem być przygotowanym na wszystkie atrakcje konwentu i żadnej nie przeoczyć, więc sporo się działo :D.
Język klingoński - tlhIngan Hol — fakty i mity
Czy wiecie, że stopień strekowania danego osobnika odbija się w sposób odwrotnie proporcjonalny do jego umiejętności posługiwania się klingońskim? Bynajmniej nie dlatego że trekowcy są głupi, ale jako prawdziwy fani przyznają, że ten język jest strasznie skomplikowany i niepraktyczny(!) w codziennym użytkowaniu. Nawet się temu nie dziwię, gdyż autor tego języka, Marc Okrand, miał nie lada wyzwanie, porównywane chyba do próby uszycia wężowi spodni. Musiał bowiem, dopasować wszystkie dotąd pojawiające się kawałki mowy klingonów (z różną wymową i stylem a czasami i zmianami podpisów bez zmiany wypowiedzi) do jakieś ogólnej teorii ich języka. Toteż mamy twór pełen homofonów, nieregularnych odmian, "dialektów" (w zależności od tego który aktor aktualnie gra), a w dodatku autor chciał by język był jak najbardziej obcy, więc mamy też nieziemską gramatykę. Z ciekawszych momentów, warte było posłuchania znanych piosenek po klingońsku, na przykład wersję “Without Me” Eminema w wykonaniu Klenginema :D.

Ci wspaniali humanoidzi w swych pokracznych maszynach
Kolejny cykl informacyjny w uniwersum Treka ;). Tu dowiedziałem się jak bardzo autorzy statków (głównie drugorzędnych i trzeciorzędnych) lubią bawić się w wycinanki. Bowiem wszystkie te statki powstały głównie z wycięcia, przeskalowania i odwrócenia elementów z innych statków (i to nie koniecznie trekowych). Często też w modelach jako gondoli warp używano…markerów :lol:. Pokazano też wczesne wersje statków grających główną rolę: U.S.S. Defiant, USS Gander, oraz Voyager. Co do tego ostatniego teraz wiem, że to co widać na ekranie było ledwie połową tego, co twórcy do niego upchali na początku :O_o:

W końcu przyszedł moment by udać się do Palmiarni (oczywiście nie byłbym sobą, gdybym po drodze nie zgubił grupy T_T). Na miejscu odkryłem, że pomysł Kenahiego był strzałem w dziesiątkę: podczas gdy na zewnątrz padał śnieg, bił chłód, a niebo wyglądało tak, jakby słońca dawno nie widziało, to w środku panował iście tropikalny klimat B-) (mieliśmy Crisisa na żywo). A że ~Kenahi jest studentem turystyki i rekreacji, to mieliśmy tam i przewodnika wycieczki :D. Nie pamiętam całej flory jaką tam oglądałem, ale na pewno była wśród nich kawa arabska, kakaowiec, chiński bambus (to ten co go wykorzystują w torturach), oraz drzewo Koli (niestety nie da się z niego pić Coca-coli). Z fauny miałem okazję wreszcie obejrzeć gady i gadzie łuski (teraz się zastanawiam jakim prawem dotąd rysowałem gady, skoro żadnego z nich nie widziałem na własne oczy :paranoid:). Porobiło się również zdjęcia rybom i uciekało przed motylami. No i teraz wiem, że pomimo mojego ulubienia ar, nie będę mógł żadnej zatrzymać w domu bez ciągłych skarg ze strony sąsiadów (te ptaki wrzeszczą głośniej od syreny policyjnej!). Ogółem więc było całkiem przyjemnie :).

Co do przyjemności jednak, to następne po tym godziny nie dopisały mi niestety żadnej, a wręcz ją ściągnęły brutalnie w dół. Wszystko dlatego, że bardzo chciałem zobaczyć :iconisvoc: i :iconenigmaticworld:, gdyż dowiedziałem się, że będą na konwencie w sobotę i niedzielę, więc będę miał okazję zobaczyć kto i tym razem się ukrywa pod tymi ikonami, oraz kupić ACEO :excited:. Lecz choć przeszukałem konwent wzdłuż i wszerz, to nie mogłem ich znaleźć :(. A najgorsze we wszystkim jest to, że mogłem po prostu spytać tu na devowym profilu gdzie będą przed wyjazdem. Po tym wszystkim mój stan psychiczny był, jako to opisałem Ricowi, "na dnie, minus jeden poziom, plus gruba warstwa mułu" :doh:n.

Jako że po raz drugi miałem okazję obserwować sesję rysunkową, pomyślałem o tym, by i samemu coś wyciągnąć ze swojego ołówka. Lecz szczerze powiedziawszy, z taką depresją jak wtedy nie dało się wyskrobać czegokolwiek sensownego. Przy okazji dowiedziałem się czegoś o manieryzmach :). No i stwierdziłem, że chyba niedługo powinienem opublikować gramatykę Wojnickiego, bo już trochę się jej zebrało i warto by coś pokazać. Oraz, że nie trzeba bać się kredek. A także… Ok, ale ten żurek i tak jest już kilometrowej długości, więc nie będę go jeszcze bardziej przedłużał ;).
Podstawowy kurs języka japońskiego
O języku mówiłem, pora by jakiś jeszcze poznać. Co prawda oczekiwałem czegoś więcej, ale i tak coś się dowiedziałem. Ponoć poznanie tego języka nie jest takie trudne jak się zdaje: znaków da się wykuć, gramatyka skomplikowana nie jest, a wymowa dla polaka nie stanowi problemów (w porównaniu do całej angielskiej części świata, która "wali" do nich z ciężkiego SZI itp. my z naszymi miękkimi głoskami jesteśmy widywani przez Japończyków jako świetnie mówiących w ich języku :wow:). To co może być solą w oku każdego nowicjusza to system honoryfikatywny. Mówiąc w skrócie tam nie ma takiego zwykłego "ja", "ty", itp. trzeba wymówić coś zupełnie innego, gdy zwracasz się do kumpla, do znanej ci, ale jeszcze nie zaprzyjaźnionej osoby, do kogoś o wyższym statusie społecznym (tu dodatkowo jest podział na formę "wywyższającą" i "uniżoną"), oraz gdy sam jesteś jakimś sensei. My mamy formy grzecznościowe, a tam mają takie coś i użycie nieodpowiedniej formy może się skończyć czasami policzkiem :ohnoes:.

Biust fantastyczny, stanik sadystyczny
O! To dopiero było ciekawe! :D I to wbrew pozorom nie z powodu tego czego można się domyślić na pierwszy rzut oka ;). Prelekcja była prowadzona przez dziewczyny i w zasadzie dla dziewczyn, ale i tak skorzystały na tym obydwie płcie. Była mowa bowiem o tym, jak bardzo nieodpowiednie i szkodliwe biustonosze noszone są przez aktorki grające w filmach fantastycznych. Dość powiedzieć, że cały wykład tak mi sfazował mózg, że od tej pory nie mogę bezkrytycznie spojrzeć na filmy, których główną (lub prawie główną) atrakcją są biuściaste postacie. Od tej pory wiem, że na przykład za mały biustonosz może doprowadzić do tego, że piersi przewędrują na plecy :omfg:. Oczywiście wszystko było poparte dowodami wizualnymi ze znanych filmów. Zdziwilibyście się z których (między innymi najnowszy Star Trek X i Fantastyczna Czwórka 2) :O_o:. A więc jeżeli kiedyś zobaczycie ten clichéowy obrazek z biustem, który wygląda jakby miał za chwilę wyskoczyć z biustonosza (albo co gorsza same modelujecie swój w ten sposób), to wiedzcie że po jakimś czasie będzie go mniej i że faktycznie "wyskoczy" ze stanika. Ale nie tam gdzie byście chcieli...:oops:

No po tym mi się humor trochę poprawił :). Nie pamiętam czy potem oglądałem coś jeszcze, ale nawet jeśli, to nie nie było warte opisania tutaj. Właściwie to już ostatnią atrakcją tego dnia były dwa RPGi jakie sobie urządziła nasza grupa :D. Nie pamiętam (a właściwie nie potrafiłem określić) kto był MG w pierwszej, głównie dlatego, że grający wybrali się grać na zewnątrz warowni. Dość powiedzieć, że setting był w stylu Pogromców duchów i bynajmniej nie na serio (najbardziej mi zapadło w pamięć to, że jeden z graczy był duchem ciecia, który zginął w klopie, który tak przy okazji okazał się tajną maszyną do przejęcia władzy nad światem :lol:). Drugi odbywał się za to na sali, więc mogłem go oglądać na żywo. I muszę kiedyś spytać MG tej grupy, czy aby mi kiedyś prześle "efekty dźwiękowe" z tej sesji :D. I ten nie był zbyt na serio, jeżeli weźmie się pod uwagę którędy prowadziła droga do Brzęczącej maszyny (nie pytajcie ;)), i jaki udział miała w tym banda kretów. O pechowości epickiego gracza i pewnej gryficy wpadającej co i rusz w kolejną maź nie wspomnę :lol:.

Ostatnim minusem tego dnia było chyba to, że skończył się o czwartej (tego dnia?)

****** Dzień trzeci — niedziela
Po poprzednim dniu spałem jak zabity i to pomimo tego, że mój materac zaczął wydawać ostatnie oznaki swojego życia. Ten dzień raczej nie obfitował w atrakcje, a to głównie dlatego, że z powodu zmiany czasu mój pociąg miał przyjechać godzinę wcześniej (tak przynajmniej myślałem…). Ogólnie to i tak sporo osób miało podobną sytuację, więc nie było za dużo już okazji by być gdzieś razem. Więc jedyne co mogłem zrobić to spakować plecak i pożegnać się z ludźmi już teraz, kiedy to prawdopodobnie był ostatni moment by to zrobić (niestety tak też właśnie było). Gdy opuszczałem szkołę moja Pyrkonowa obrączka też wyglądała tak, jakby już miała za chwilę zniknąć :oops:. Odwiedziłem już tylko jedną prelekcję "Ty to tyn dziwny obcokrajowiec zza Brynicy" (i to tylko jedną połowę), po czym poszedłem się mrozić na dworcu. Tam się okazało, że jednak pociąg mam o starej godzinie, ale już wtedy było za późno by wrócić (poza tym, nie wiedziałem dokładnie kto którym i kiedy odjeżdża).

****** Podróż powrotna
Pamiętając o tym jak bardzo w drodze do Poznania kłóciłem się z moim pęcherzem, tym razem postanowiłem temu zapobiec i odwiedziłem WC tuż przed przyjazdem. Co też potem bardzo żałowałem, bo pociąg podstawili gdy mnie nie było na peronie i tym sposobem straciłem miejsce siedzące (właściwie to nie wiem czy i tak bym jakieś miał, bo to był kurs aż ze Szczecina) :iconwolfkinns:. Właściwie jedyną moją pociechą było to, że mam tam spędzić tylko trzy godziny, ale mi te godziny się strasznie dłużyły. A żeby nie było za wesoło, wagonów było tylko 4, oraz sporo konwentowiczów okazało się mieszkać na trasie pociągu, więc możecie sobie wyobrażać jakimi sardynkami wtedy byliśmy (konduktor odpuścił sobie sprawdzanie biletów). Jednak jeżeli chodzi o to ostatnie, to może nawet nie było najgorzej, bo z powracającymi udało mi się też nawiązać jako tako rozmowę. Wszakże wszyscy wracaliśmy z konwentu :). Ja sam wcisnąłem się tam gdzie są drzwi, co też nie raz przyniosło mi kłopoty, jako że pasażerowie na stacjach bardzo chcieli się dostać do środka właśnie przez te konkretne drzwi :doh:. Ktoś wpadł na pomysł, by nakleić na nie "Awaria", co by miało odstraszyć kolejnych chętnych (później i tak się okazało, że jednak zepsuliśmy te drzwi i napis przestał kłamać :paranoid:). Mimo wszystko nie było jednak zbyt źle gdyż….
Gracz Felix uczy się nowej umiejętności: tworzenie krzeseł z niczego
i tak przynajmniej miałem trochę wygody :aww: (co skończyło się kolejną awarią, tym razem plecaka). Pod koniec jednak udało mi się wykryć jakąś miejscówkę i dojechać do Wawy :la:. Po raz pierwszy chyba ucieszyłem się z widoku tego brudnego dworca.


Co mam powiedzieć na koniec? Ano może to, że po tym wszystkim czułem się obolały, głody, niewyspany, musiałem nosić ciężki plecak, zgubiłem się w Metrze, oraz że niedokładnie tak sobie wyobrażałem zjazd. Ale wiecie co? Gdybym miał teraz okazję spotkać jakiegoś czarodzieja co by mi dał możliwość zamienienia tych trzech dni spędzone tam na trzy dni kolejnego z kolei bezczynnego siedzenia w domu przed ekranami telewizora i komputera, to bym mu odpowiedział tak: A idź w ch****! Cieszę się, że kiedyś wszedłem na forum Draconisa, gdzie mi wybili z głowy narzekanie i w związku z tym postanowiłem sprawdzić jak to jest. Bo większych emocji nie miałem chyba od czasów mojej pierwszej matury :dummy: :dummy: :dummy: :dummy: :dummy: :dummy: :dummy: :dummy:
  • Mood: Joy
Add a Comment:
 
:iconred-izak:
*Red-IzaK Apr 3, 2011  Hobbyist Digital Artist
Żes sie rozpisał :D ja tak nie umiem :D

Dzięki za fajny wyjazd
Reply
:iconfelix-leg:
Ja też nie wiedziałem, że ja tak umiem :giggle:.

Tobie też dziękuję :aww:.

PS: Coś czuję, że niedługo rozpiszę się ponownie...
Reply
:iconraf-erem:
=Raf-eReM Mar 28, 2011  Hobbyist General Artist
Cóż, nie wchodzę na żadne forumy, tylko przyjechałem 'od tak' i w sumie dobrze bo podobało mi się znacznie bardziej niż na Woodstocku :> Kolor plecaka i maty i tak walił pięknie po oczach :P
Zapewniam Cię że widziałeś się z Thax, nie wiem czy kiedy sobie tam rysiliśmy na czarnych kartkach ;) ..ba nawet spałeś naprzeciwko niej po drugiej stronie pokoju ;)

Jezu, Klenginena znalazłem właśnie na YT: [link] Jednak wolę japoński :P

I tak Cię przebiłem w ilości zgubień w palmiarni ^__^

Ej ej... tym cieciem od klopa byłem ja :P A dokładniej mówiąc duchem 97 latka - dziadka klozetowego, który podczas czyszczenia kibla dostał zawału serca, w wyniku którego jego łeb wpadł do kibla i się utopił xD

Ty nawet nie masz pojęcia jak się śmiały niektóre osoby, które dosiadły się do nas jako 'watcherzy' czy zaciekawieni. Ogólnie duch dziadka klozetowego zrobił furorę i.. siekę z mózgu oglądająco-słuchającym xP
Reply
:iconfelix-leg:
Kolor plecaka i maty i tak walił pięknie po oczach
No to już nie będą walić, bo plecak popsułem, a śpiwór...zamienię na taki dmuchany materac, jak te co leżały przy drzwiach (jak tylko znajdę sklep z tym cudem) :#1: ;).
Zapewniam Cię że widziałeś się z Thax...ba nawet spałeś naprzeciwko niej
Podejrzewam, że mógłbym nawet spać z nią i tego nie zauważyć :blush:. Tak rzadko widuję ludzi, że nie mam wprawy w przypisywaniu imion (tudzież ników) do twarzy :confused:. Rica i Izę zapamiętałem chyba tylko dlatego, że mieli plakietki :oops:.
I tak Cię przebiłem w ilości zgubień w palmiarni ^__^
A zgubiłeś się kiedy w centrum handlowym? :lol:
Ej ej... tym cieciem od klopa byłem ja :P
Czy już wspominałem o mojej "perfekcyjnej" zdolności kojarzenia twarzy z nikem? :paranoid: ;)
Ty nawet nie masz pojęcia jak się śmiały niektóre osoby,...
A gdzieżcie grali? :O_o:
Reply
:iconkenahi:
~Kenahi Mar 28, 2011  Hobbyist Photographer
No i poprawnie, takie właśnie trzeba mieć nastawienie przy konwentach. Bywa niewygodnie, są problemy, ale ważny jest całokształt i dobra zabawa ;). Fajnie było poznać, w łapaniu ludzi na peronie mam wprawę (na Twoje szczęście), dlatego szybko zaopiekowaliśmy się Tobą ;). Cieszę się też, że palmiarnia przypadła do gustu, zawsze jakieś urozmaicenie. Czytając Twoje opisy prelekcji aż żałuję, że nie było Cię na mojej, bo byłbym ciekaw Twoich spostrzeżeń ad. moich wypowiedzi x).
Aha, i na koniec krótka errata: już nie jestem studentem turystyki, mam magistra od paru tygodni ;)
Reply
:iconfelix-leg:
w łapaniu ludzi na peronie mam wprawę (na Twoje szczęście)
Ja tam wciąż mam wrażenie, że było w tym masa szczęścia i kieliszek doświadczenia :blush:. Bo w sumie nie wyobrażam sobie jak można się nauczyć łapać ludzi w tłumie :confused:
...aż żałuję, że nie było Cię na mojej,...
A co żeś tam prowadził? :O_o:
krótka errata: już nie jestem studentem
To wpisz ją także do profilu na forum ;). Jak pisałem żurka, to już miałem mgliste wspomnienie, czyś był przed czy po, więc posiliłem się opisem stamtąd :oops:.
Reply
:iconkenahi:
~Kenahi Mar 29, 2011  Hobbyist Photographer
To prowadziłem ;)
Diabeł eksibicjonista, żona kata jako burdelmama, czyli poznańskie legendy i anegdotki. Marek "Kenahi" Piasta

termin: pią 17:00
czas trwania: 0:50 h
miejsce: Naukowa
opis:
O co chodzi z tymi koziołkami poznańskimi? Ile lat temu spalono pierwszą czarownicę? Gdzie do dzisiaj można zobaczyć ślady samego diabła? Jak żydzi dorobili proboszczowi rogi i czy w XXI w. można jeszcze spotkać tu jakieś duchy?
Przyjdź i poznaj Poznań jaki zna niewielu.
Reply
:iconfelix-leg:
termin: pią 17:00
Dlatego mnie nie było. O tej porze żeśmy szturmowali szkołę, bo przeciągnęli otwarcie :iconbruceleeplz:. Że już nie wspomnę o tym, iż nie dostałem tej pyrkonowej książeczki, bo w Wawie mi jej nie dali :fight:.

A masz może skrypt?
Reply
:iconkenahi:
~Kenahi Mar 29, 2011  Hobbyist Photographer
Niestety nie. Wszystko w głowie x). No niestety terminem wybitnie mi nie trafili, ale cóż zrobić.
Reply
:iconfelix-leg:
Nie wiedziałem, że każdy może coś przedstawiać. Gdybym wiedział, to może i samemu bym coś zaprezentował :plotting:.
Reply
Add a Comment: