==========
Jak widać i ja o tym słyszałem.
Szkoda. Zawsze jest szkoda i żal gdy giną ludzie. Nieważne kim oni byli i co o nich sądzili inni - ludzie raczej nie są przeznaczeni do umierania w samolotach.
Tragedia to była, ale chyba nie gorszą tragedią jest to co teraz niektórzy ludzie mówią o całym zajściu. Cóż prezydent lubianą osobą nie był, tak samo jak i nasz rząd, co sam swoją osobą mogę potwierdzić. Ale nie znaczy to że nie mogę czuć smutku. Stąd nie rozumiem dlaczego fakt, że ktoś określa siebie jako apolityczny, ma znaczyć, że w ogóle się tym nie przejmuje, albo co jeszcze lepsze, jest to "świetny" powód do świętowania (były i takie przypadki...). Mogę przyznać rację odnośnie tego, jak całą sprawę roztrąbiły media, bo nie tylko Prezydent tam zginął, ale i wielu innych ważnych w Polsce osób. Lecz no cóż - to przecie są właśnie media, one nie mogą tak po prostu "siedzieć cicho", co między innymi objawiło się sprzecznymi ze sobą informacjami o przebiegu samej katastrofy (raz dostałem nawet i takiej kołomyi, że myślałem, iż ktoś jednak tam przeżył, bo są tam jakieś ofiary ranne itp. itd.). Ale jednak nie można powiedzieć, że się nic nie wydarzyło. Bo nawet jeśli kogoś nie lubimy, to już chyba lepiej jest jeśli takie osoby odejdą ze stanowiska, niż "po prostu" umrą
Tak samo nie wiem jakim argumentem jest "lecieli starym samolotem, więc mają za swoje". Na coś takiego ja się pytam: Czy jeśli by umarł ktoś Ci bliski, to też byś powiedział, że to jego/jej wina, bo mógł/mogła kupić sobie lepsze auto, niż wciąż używać tego gruchota? No jestem ciekaw odpowiedzi.
Jest jeszcze coś, mam tylko nadzieję, że nie zostanę uznany za kogoś "nawiedzonego", co nie widzi rzeczywistości
Otóż oglądając TVN24, reporter zadzwonił do Wałęsy, z prośbą o skomentowanie całego wydarzenia. Ten powiedział między innymi "To jest nieszczęście, drugie po Katyniu. Tam nam próbowano głowę odciąć i teraz też zginęła elita naszego kraju". Nie wiem ile osób, ale na pewno jacyś pewnie byli, uśmiechnęło się w duszy po słowach "elita". Sam reporter wszakże powiedział, że były prezydent opisał to, jak miał w zwyczaju, "swoimi słowami".
Jest jednak jak myślę trochę w tym racji, lecz pozwólcie, że ja sam to skomentuję "mym tekstem".
Nie raz i nie dwa mówi się o jakości polskiego rządu. O tym że jego decyzje nie są najlepsze. Cóż mój stary nauczyciel od historii mówił, że jest to po części efektem tego, że nasz kraj miał w swojej historii "przerwy w istnieniu". Na zachodzie (szczególnie mam tu na myśli USA) ludzie nie mieli takich przygód jak: rozbiory, okupację, "opiekę" radziecką, czy tym podobne. W tych krajach ludzie którzy zajmują się polityką, zdążyli już na swoim podwórku wytworzyć swoiste "savoir-vire rządzenia". Wiedzą czego się nie robi, czego unikać, a co jest warte poświęcenia czasu. Tam po prostu rządzenie wręcz przechodzi "z ojca na syna", są rodziny które zajmują się tym od lat. My kilka razy traciliśmy niepodległość, nasz rząd czasami "znikał". Nawet i pomimo tego, że próbował coś tam robić zagranicą, to jednak takie przerwy mu nie służą. Sam Mord katyński sprawił, że nasze wojsko miało problemy w tamtych czasach, bo ci co mieli doświadczenie, ci co wiedzieli czym wojsko jest, zginęli. Tak samo jest i w polityce. Można wprost powiedzieć, że nasz popeerelowski rząd jest "dzieciarną". Wtedy to ludzie nagle dostali kraj do władania we własne ręce, i choćby nie ważne jak bardzo im się powodziło w podziemiu czy gdzieś na obczyźnie, to jednak robić na "żywym organizmie" to zupełnie inna bajka. Jak widać zawsze gdy obecny rząd gdzieś "znikał", to następny zaczynał rozrabiać. Teraz, cokolwiek by ludzie nie mówili, też część naszego rządu zginęła, a jeśli historia ma się znów kołem potoczyć, to może nas czekać to co się działo w latach 80...
To na razie tyle co Felix chciał powiedzieć.








wiem, że może dziwnie to zabrzmi, ale ma sie wrażenie, że żyjemy w pechowym kraju x.x